Powitanie / Welcome Everybody

Rozpocznę od powitania. Niniejszy blog będzie kontynuacją mojego dotychczasowego bloga prowadzonego w ramach blogosfery Money.pl mojemiasto.bblog.pl.  Z racji coraz bardziej ograniczonych możliwości edycyjnych poprzednio używanego serwisu zdecydowałam, że warto aby kontynuować okazjonalne notki na różne planistyczne i nie tylko tematy pod nowym adresem. Niniejszy blog będzie dwujęzyczny, aczkolwiek teksty odnoszące się do zagadnień lokalnych co do zasady będą umieszczane w języku polskim.

First of all I would like to welcome everyone. After having been writing in several places simultaneously I have finally made up my mind and decided that gathering some of this material together and continuing would be the best solution. So this blog is a continuation of a Polish language site which I used to conduct for several years within the framework of the blog service of Money.pl mojemiasto.bblog.pl. It will also replace my former English language writing in BloggingOnSocialSpace, which was not very fruitful, even if it lasted for several years.

Rola kontekstu w projektowaniu urbanistycznym

Czemu należy brać pod uwagę kontekst

Zrozumienie kontekstu jest potrzebne, bo projekt urbanistyczny czy architektoniczny nigdy nie powstaje na czystej kartce. Zawsze dopisuje się do tego, co już działa: do tkanki, krajobrazu, klimatu i ludzi. Rozumienie tego „czegoś” rozstrzyga, czy nowa inwestycja wzmocni, czy rozbije zastaną sytuację czy uwarunkowania. Dotyczy to nie tylko formy miasta czy przedmieścia, ale również sposobu funkcjonowania dotychczasowych (i paradoksalnie również przyszłych) mieszkańców, czyli tego, co nazywamy kulturą użytkowania miejsca. Poniżej siedem funkcji, jakie kontekst pełni w projektowaniu, oraz spektrum postaw wobec niego.

Cytaty podano w oryginale z przekładem własnym w nawiasie.
Wpis wykorzystuje AI do dyskusji o doborze źródeł i do przyspieszenia pisania, Autorka odpowiada sama za całość przedstawionej treści.

Siedem funkcji kontekstu

1. Orientacja i czytelność

Kevin Lynch otwiera The Image of the City stwierdzeniem: „Nothing is experienced by itself, but always in relation to its surroundings” (nic nie jest doświadczane samo w sobie, lecz zawsze w relacji do otoczenia).¹ Ludzie poruszają się po mieście dzięki jego mentalnemu obrazowi: ścieżkom, krawędziom, węzłom, dominantom. Interwencja, która ignoruje istniejące osie, widoki i hierarchię przestrzeni, zaburza ten obraz, a miasto staje się trudniejsze do zrozumienia i do poruszania się.

Gordon Cullen nazywał townscape wprost „the art of relationship” (sztuką relacji).² Wartość miejsca leży nie w pojedynczym budynku, lecz w tym, jak budynki ze sobą współgrają.

2. Tożsamość i identyfikacja

Zanim genius loci stało się kategorią fenomenologiczną, Alexander Pope pisał o projektowaniu ogrodów: „Consult the genius of the place in all” (we wszystkim radź się ducha miejsca).³ Christian Norberg-Schulz przekłada tę ideę na teorię architektury. Miejsce to konkretna całość, czyli materiał, światło, rzeźba terenu, skala i charakter, a nie abstrakcyjna przestrzeń.

Celem budowania jest według niego „to make a site become a place” (uczynić z terenu miejsce), czyli wydobyć znaczenia, które otoczenie już w sobie nosi.⁴ Wskazuje dwie funkcje egzystencjalne: orientację (wiem, gdzie jestem) i identyfikację (czuję, jakie to miejsce jest i że do niego przynależę).⁵ Brak tego prowadzi do bezmiejscowości w rozumieniu Edwarda Relpha: tożsamość miejsc słabnie, aż stają się podobne nie tylko z wyglądu, ale i w sposobie, w jaki są odczuwane.⁶

3. Ciągłość tkanki i jej zdolność adaptacji

To argument morfologiczny, najbardziej operacyjny. Układ ulic, podział na działki, typologia zabudowy i ziarno tkanki zmieniają się, choć tempo tych zmian bywa zróżnicowane: plan ulic trwa stulecia, budynki dekady, funkcje niekiedy jedynie lata.⁷ Stewart Brand opisał tę samą logikę w skali budynku jako warstwy zmieniające się z różną prędkością.⁸ Projekt, który szanuje trwalsze warstwy (rytm parcel, linie zabudowy, ciągłość pierzei), zachowuje to, co daje miastu odporność i zdolność do stopniowej przemiany.

4. Warunki przyrodnicze i klimatyczne

Kontekst to także rzeźba terenu, wody, przewietrzanie, nasłonecznienie i istniejąca zieleń, również nieformalna. Ignorowanie ich kosztuje; bo wynikają z tego przegrzewanie zabudowy i przestrzeni między budynkami, zalewanie terenów i piwnic, utrata korytarzy ekologicznych. Argumenty te nabierają na ważności w kontekście adaptacji do zmiany klimatu.

5. Kontekst społeczny

Rozumiemy to pojęcie jako zespół obejmujący obecnych użytkowników, ich codzienne praktyki i sieci relacji. Jane Jacobs pokazywała, że życie ulicy wynika z gęstości, mieszania funkcji i drobnej skali, czyli z kontekstu, który łatwo zniszczyć jednym „porządkującym” projektem.⁹

6. Zasoby i koszty

Wykorzystanie już istniejącej infrastruktury, ponowne użycie już obecnych budynków to nie tylko działania zmierzające do ograniczenia śladu węglowego. Jacobs ujęła to zwięźle: „Old ideas can sometimes use new buildings. New ideas must use old buildings” (stare idee mogą czasem korzystać z nowych budynków, nowe idee muszą korzystać ze starych).¹⁰ Starsza, tańsza zabudowa jest inkubatorem nowych funkcji, a praca z kontekstem jest zwykle tańsza i bardziej zrównoważona w ekologicznym rozumieniu tego sformułowania niż zastępowanie go.

7. Legitymizacja

Projekt czytelnie zakorzeniony w miejscu łatwiej zyskuje akceptację mieszkańców, bo nawiązuje do tego, co już znają i cenią. Prof. Krystyna Pawłowska wiąże jakość przestrzeni miejskiej właśnie z poczuciem jej swojskości, czyli bliskości i oswojenia.¹¹

Czego kontekst nie oznacza

Kontekstualizm nie oznacza kopiowania. Rozpiętość postaw jest duża, od mimetycznego dopasowania po świadome zerwanie.

Mimetyczne dopasowanie. Nowa zabudowa wpisuje się w skalę, rytm i materiał otoczenia, często przez kontynuację typu i formy.¹²

Dialog i kolaż. Kontekstualizm jako nurt został nazwany na początku lat 70.¹³ Colin Rowe i Fred Koetter proponują miasto jako kolaż, w którym nowe i stare fragmenty współistnieją, zamiast podporządkowywać się jednej wizji.¹⁴

Regionalizm krytyczny. Strategią Kenneth’a Framptona jest „to mediate the impact of universal civilization” (łagodzić wpływ uniwersalnej cywilizacji) elementami wyprowadzonymi ze specyfiki miejsca: topografii, klimatu, światła i tektoniki, a nie scenograficznych cytatów.¹⁵ Sam termin wprowadzili wcześniej Alexander Tzonis i Liane Lefaivre.¹⁶

Krytyka esencjalizmu. Pojęcie genius loci bywa krytykowane za założenie, że miejsce ma jeden stały „charakter”. W rzeczywistości jest on warstwowy, sporny i zmienny. Massey proponuje w zamian rozumienie miejsca jako otwartego splotu relacji.¹⁷ Genius loci bywa też używane do blokowania wszelkiej zmiany albo do pastiszu.

Antykontekstualizm. Najdalej idzie Rem Koolhaas, który w The Generic City przewrotnie ogłasza wyzwolenie od tożsamości hasłem „down with character!” (precz z charakterem!).¹⁸

Kontekst jako ograniczenia i zasoby

Najbardziej użyteczne podejście traktuje kontekst nie jako wzór do naśladowania, ale jako zestaw ograniczeń i zasobów.¹⁹ Najpierw trzeba je rozpoznać: co jest trwałe, co cenne, co działa, a co jest problemem. Potem świadomie zdecydować, co się kontynuuje, co przekształca, a z czym się zrywa, i umieć to uzasadnić.

W praktyce przekłada się to na bardzo konkretne decyzje: linię i wysokość zabudowy, rytm działek, ciągłość parteru, osie widokowe, materiał, relację budynku z ulicą.

Projektowanie bez rozpoznania terenu a zdrowie użytkowników

Budynek i zagospodarowanie działki zaprojektowane bez analizy terenu przenoszą błędy miejsca na zdrowie ludzi, którzy będą w nich mieszkać lub pracować przez dziesięciolecia. Skutki są trwałe, bo dotyczą decyzji, których po realizacji nie da się zmienić, w tym w szczególności: orientacji, posadowienia, wysokości, wejść i relacji z otoczeniem.

Szczególnie trwałe są błędy w powiązaniach z zewnętrzem. Działka nie jest zamkniętą całością, lecz fragmentem kilku sieci jednocześnie: ulic i ścieżek pieszych, transportu publicznego, usług i przestrzeni publicznych, zieleni i wód, infrastruktury technicznej. Projekt, który tych sieci nie rozpoznaje, łatwo tworzy enklawę: ogrodzone osiedle z jednym wjazdem, budynek odwrócony od ulicy, teren bez przejść do sąsiednich kwartałów.

Konsekwencje braku powiązań dotyczą kilku skal jednocześnie:

  • Codzienna mobilność. Objazdy zamiast bezpośrednich dojść do przystanku, szkoły czy sklepu wydłużają drogę i zniechęcają do chodzenia. Rośnie zależność od samochodu i maleje aktywność fizyczna.²⁸ ²⁹ Najmocniej odczuwają to dzieci, osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami.
  • Relacje społeczne. Brak ciągów pieszych, przestrzeni wspólnych i aktywnego parteru w ścianie sąsiadujących bezpośrednio z ulicą pierzei budynków ogranicza przypadkowe spotkania, z których rodzą się więzi sąsiedzkie. Grozi to izolacją, która podnosi ryzyko zachorowań na wiele chorób.³⁶
  • Bezpieczeństwo. Granica działki w postaci ślepej ściany lub ogrodzenia odbiera ulicy naturalny nadzór w postaci oczu sąsiadów i użytkowników skierowanych na ulicę. Teren staje się mniej bezpieczny zarówno dla użytkowników budynku, jak i przechodniów.⁹ ³⁵
  • Próg między wnętrzem a zewnętrzem. Brak stref pośrednich, takich jak przedogródki, podcienia, balkony czy czytelne wejścia, utrudnia stopniowe przejście od przestrzeni prywatnej do publicznej. Użytkownicy rzadziej wychodzą na zewnątrz i słabiej identyfikują się z otoczeniem.
  • Przyroda i woda. Przerwanie ciągłości zieleni i korytarzy ekologicznych zubaża bioróżnorodność i odbiera użytkownikom kontakt z naturą.³⁰ ³² Zignorowanie spływu wód opadowych z i na sąsiednie działki prowadzi do podtopień.
  • Infrastruktura i służby. Niedostateczne połączenie z siecią drogową utrudnia dojazd karetki, straży pożarnej czy odbiór odpadów. W sytuacji zagrożenia przekłada się to bezpośrednio na zdrowie i życie.

Brak powiązań działa też w drugą stronę. Zamknięta, wygrodzona enklawa przecina sieć, z której korzystają sąsiedzi, i pogarsza funkcjonowanie całej dzielnicy. Koszty zdrowotne ponoszą więc nie tylko przyszli użytkownicy nowej inwestycji.

Zdrowie fizyczne

Światło dzienne i sen. Bez analizy przesłaniania przez sąsiednią zabudowę, zieleń i rzeźbę terenu powstają pomieszczenia z niedoborem światła. Mniejsza ekspozycja na światło dzienne wiąże się z gorszą jakością snu i zaburzeniami rytmu dobowego.²⁰ Polskie warunki techniczne wprowadzają z tego powodu minimalne wymagania nasłonecznienia pomieszczeń mieszkalnych.²¹

Przegrzewanie. Przeszklone elewacje zachodnie, brak cienia i zablokowane przewietrzanie podnoszą temperaturę wewnątrz podczas upałów. Stres cieplny zwiększa umieralność i liczbę hospitalizacji, zwłaszcza wśród osób starszych i przewlekle chorych.²² Ochrona przed nadmiernym ciepłem w mieszkaniu jest jednym z zaleceń WHO dotyczących zdrowia w budynkach mieszkalnych.²³

Wilgoć i pleśń. Lokalizowanie zabudowy bez uwzględnienia relacji z ciekami i zbiornikami wodnymi, a następnie pominięcie badań gruntowo-wodnych, prowadzą do zawilgocenia i zalewania kondygnacji podziemnych. Wilgoć i pleśń w domu są powiązane z problemami w funkcjonowaniu układu oddechowego oraz astmą.²⁴

Hałas. Sypialnie od strony arterii lub torów to skutek nierozpoznania źródeł hałasu. Przewlekła ekspozycja na hałas środowiskowy zaburza sen i zwiększa ryzyko chorób układu krążenia.²⁵ ²⁶ Zagospodarowanie działki w takich lokalizacjach nie pozwala też na pełne wykorzystanie terenów otwartych do wypoczynku i rekreacji.

Jakość powietrza. Wejścia, okna i place zabaw lokowane w strefie spalin zwiększają ekspozycję na pyły i tlenki azotu, szkodliwe dla układu oddechowego i krążenia.²⁷

Aktywność fizyczna. Budynek bez powiązań z siecią pieszą, przystankami i usługami wymusza jazdę samochodem. Środowisko mniej przyjazne pieszym wiąże się z niższą aktywnością fizyczną i wyższym ryzykiem otyłości.²⁸ ²⁹

Zanieczyszczenie gruntu. Na terenach poprzemysłowych brak badań gleby oznacza ryzyko kontaktu z zanieczyszczeniami w ogródkach i na terenach rekreacji, szczególnie dla dzieci.

Zdrowie psychiczne

Kontakt z naturą. Brak widoku na zieleń odbiera użytkownikom jedno z najlepiej udokumentowanych źródeł regeneracji psychicznej. Klasyczne badanie Rogera S. Ulricha pokazało szybszy powrót do zdrowia pacjentów, którzy przebywali w salach szpitalnych z widokiem na drzewa.³⁰ Teoria regeneracji uwagi i nowsze przeglądy badań wiążą kontakt z naturą z mniejszym stresem i lepszym samopoczuciem.³¹ ³²

Stres środowiskowy. Hałas, tłok, brak prywatności i wgląd w okna z sąsiedniej zabudowy są przewlekłymi stresorami, powiązanymi z gorszym zdrowiem psychicznym.³³ Badania neuroobrazowe wskazują, że życie w mieście zmienia przetwarzanie stresu społecznego.³⁴

Poczucie bezpieczeństwa. Ślepe ściany od ulicy, nieczytelne wejścia i zaułki bez naturalnego nadzoru obniżają poczucie bezpieczeństwa i zniechęcają do korzystania z otoczenia.³⁵ Jane Jacobs opisała to zjawisko jako brak „oczu na ulicę”.⁹

Izolacja społeczna. Budynek odcięty od sieci ulic, usług i przestrzeni wspólnych utrudnia kontakty sąsiedzkie. Słabe więzi społeczne są czynnikiem ryzyka porównywalnym z klasycznymi czynnikami zdrowotnymi.³⁶

Tożsamość i przywiązanie do miejsca. Budynek, który nie odpowiada charakterowi miejsca, utrudnia identyfikację z nim, czyli to, co Christian Norberg-Schulz i Edward Relph uznawali za podstawę zakorzenienia.⁵ ⁶

Projekty powtarzalne: generyczny obiekt, specyficzne miejsce

Budynki modułowe i projekty typowe (katalogowe, „gotowe”) są z założenia projektowane niezależnie od miejsca. Cały ciężar dopasowania do terenu przechodzi więc na wybór działki, ustawienie budynku i zagospodarowanie otoczenia. Jeśli ten etap jest formalnością, opisane wyżej ryzyka występują w spotęgowanej formie.

Projekt typowy powstaje dla działki idealnej: płaskiej, z dojazdem od określonej strony i ogrodem od południa. Prawo wymaga jego adaptacji do konkretnej lokalizacji, w tym opracowania zagospodarowania działki i dostosowania posadowienia do warunków gruntowych.³⁷ W praktyce adaptacja często sprowadza się do lustrzanego odbicia rzutu i korekty fundamentów. Pytanie, czy budynek w ogóle pasuje do miejsca, zwykle nie pada.

Typowe skutki dla użytkowników:

  • Orientacja narzucona przez rzut. Gdy dojazd jest od innej strony niż w projekcie, salon trafia na północ, a słońce dostają garaż i komunikacja. Mieszkańcy płacą za to komfortem i energią.
  • Niedopasowanie do rzeźby terenu i wody. Dom zaprojektowany do wzniesienia na płaskim terenie, postawiony na stoku, wymaga wykopów, murów oporowych i nasypów. Piwnica bez rozpoznania wód gruntowych staje się źródłem stałego zawilgocenia. Lekkie posadowienie modułów kusi z kolei, by pominąć badania gruntowo-wodne.
  • Brak relacji z sąsiedztwem i ulicą. Okna wprost na okna sąsiada, taras w cieniu, sypialnia od drogi. Od frontu ślepa ściana garażu i brama zamiast wejścia.
  • Działki resztkowe. Zespoły modułowe, np. tymczasowe szkoły, mieszkania interwencyjne czy osiedla dla uchodźców, często trafiają na tereny przy torach, arteriach i na dawnych terenach przemysłowych. Wybór podyktowany jest dostępnością i szybkością procedur, a nie jakością miejsca.
  • Enklawa zamiast fragmentu miasta. Zespoły stawiane jako ogrodzone wyspy, bez przejść, przestrzeni wspólnych i usług w zasięgu pieszym, sprzyjają izolacji i stygmatyzacji mieszkańców.
  • Tymczasowość, która staje się trwała. Rozwiązania planowane na kilka lat często zostają na dekady.³⁸ Kompromisy w lokalizacji obciążają użytkowników dłużej, niż zakładano.

Skutek całościowy jest poważniejszy niż suma pojedynczych błędów. Setki projektów katalogowych na tanich działkach z dala od usług i transportu tworzą rozproszony krajobraz suburbanizacji, zależny od samochodu i kosztowny w obsłudze infrastrukturą.³⁹ ⁴⁰ To polskie wydanie bezmiejscowości Edwarda Relpha⁶, opisane reportersko przez Filipa Springera.⁴¹

Zasada jest prosta: obiekt może być generyczny, ale jego osadzenie musi być specyficzne. Prefabrykacja i systemy modułowe zwykle dają sporą swobodę konfiguracji i orientacji, trzeba ją tylko wykorzystać.⁴² ⁴³ W praktyce oznacza to:

  1. Najpierw rozpoznać działkę, potem wybrać projekt lub system.
  2. Traktować adaptację jako rzeczywiste projektowanie: obrót i odbicie bryły, przesunięcie otworów, dopasowanie posadzki do terenu i wejścia do dojścia.
  3. Zaprojektować zagospodarowanie działki jako równorzędną część projektu: dojścia, przestrzenie wspólne, zieleń, retencję, cień i strefy wejściowe.
  4. Włączyć budynek lub zespół w sieć ulic i usług, z przejściami do sąsiednich terenów zamiast ogrodzenia.
  5. Traktować lokalizację tymczasową tak, jakby miała być trwała.
  6. Gdy żaden projekt typowy nie pasuje do miejsca, uznać to za sygnał, że potrzebny jest projekt indywidualny.

Moduł zdejmuje z projektanta dużą część pracy nad samym budynkiem. Uwolniony czas i budżet można przeznaczyć na to, co decyduje o zdrowiu użytkowników: miejsce, ustawienie i powiązania z otoczeniem.

Wspólny mianownik: analiza terenu nie może być jedynie formalnością do wykonania przed projektem, tylko jego pierwszym etapem. Słońce, wiatr, grunt, woda, hałas, powiązania i sąsiedztwo rozpoznane na starcie to decyzje, które później kształtują codzienne zdrowie użytkowników, a ich naprawa po realizacji jest zwykle niemożliwa albo bardzo droga.

Przypisy

  1. K. Lynch, The Image of the City, Cambridge, MA 1960, rozdz. 1; wyd. pol. Obraz miasta, przeł. T. Jeleński, Kraków 2011.
  2. G. Cullen, The Concise Townscape, London 1971 (wyd. 1 jako Townscape, 1961), wstęp.
  3. A. Pope, An Epistle to Lord Burlington, London 1731.
  4. Ch. Norberg-Schulz, Genius Loci: Towards a Phenomenology of Architecture, New York 1980, rozdz. 1.
  5. Tamże.
  6. E. Relph, Place and Placelessness, London 1976.
  7. M.R.G. Conzen, Alnwick, Northumberland: A Study in Town-Plan Analysis, London 1960; M. Koter, Geneza układu przestrzennego Łodzi przemysłowej, Warszawa 1969.
  8. S. Brand, How Buildings Learn: What Happens After They’re Built, New York 1994.
  9. J. Jacobs, The Death and Life of Great American Cities, New York 1961; wyd. pol. Śmierć i życie wielkich miast Ameryki, przeł. Ł. Mojsak, Warszawa 2014.
  10. Tamże, rozdz. 10 („The need for aged buildings”).
  11. K. Pawłowska, Idea swojskości miasta, Kraków 2001.
  12. B.C. Brolin, Architecture in Context: Fitting New Buildings with Old, New York 1980; L. Krier, Architecture: Choice or Fate, Windsor: Andreas Papadakis 1998.
  13. T. Schumacher, „Contextualism: Urban Ideals and Deformations”, Casabella 1971, nr 359–360, s. 79–86; S. Cohen, „Physical Context/Cultural Context: Including It All”, Oppositions 1974, nr 2, s. 1–39.
  14. C. Rowe, F. Koetter, Collage City, Cambridge, MA 1978.
  15. K. Frampton, „Towards a Critical Regionalism: Six Points for an Architecture of Resistance”, w: The Anti-Aesthetic: Essays on Postmodern Culture, red. H. Foster, Port Townsend 1983.
  16. A. Tzonis, L. Lefaivre, „The Grid and the Pathway: An Introduction to the Work of Dimitris and Suzana Antonakakis”, Architecture in Greece 1981, nr 15, s. 164–178.
  17. D. Massey, „A Global Sense of Place”, Marxism Today 1991, t. 38 (czerwiec), s. 24–29; D. Massey, For Space, London 2005.
  18. R. Koolhaas, „The Generic City”, w: R. Koolhaas, B. Mau, S,M,L,XL, New York 1995.
  19. N.J. Habraken, The Structure of the Ordinary: Form and Control in the Built Environment, Cambridge, MA 1998; K. Kropf, The Handbook of Urban Morphology, Chichester 2017.
  20. M. Boubekri i in., „Impact of windows and daylight exposure on overall health and sleep quality of office workers”, Journal of Clinical Sleep Medicine 2014, t. 10, nr 6, s. 603–611.
  21. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (t.j. z późn. zm.), § 60 (nasłonecznienie pomieszczeń).
  22. R.S. Kovats, S. Hajat, „Heat stress and public health: a critical review”, Annual Review of Public Health 2008, t. 29, s. 41–55.
  23. World Health Organization, WHO Housing and Health Guidelines, Geneva 2018.
  24. W.J. Fisk, Q. Lei-Gomez, M.J. Mendell, „Meta-analyses of the associations of respiratory health effects with dampness and mold in homes”, Indoor Air 2007, t. 17, nr 4, s. 284–296.
  25. World Health Organization, Environmental Noise Guidelines for the European Region, Copenhagen 2018.
  26. T. Münzel, T. Gori, W. Babisch, M. Basner, „Cardiovascular effects of environmental noise exposure”, European Heart Journal 2014, t. 35, nr 13, s. 829–836.
  27. World Health Organization, WHO Global Air Quality Guidelines, Geneva 2021.
  28. R. Ewing i in., „Relationship between urban sprawl and physical activity, obesity, and morbidity”, American Journal of Health Promotion 2003, t. 18, nr 1, s. 47–57.
  29. J.F. Sallis i in., „Physical activity in relation to urban environments in 14 cities worldwide: a cross-sectional study”, The Lancet 2016, t. 387, nr 10034, s. 2207–2217.
  30. R.S. Ulrich, „View through a window may influence recovery from surgery”, Science 1984, t. 224, nr 4647, s. 420–421.
  31. R. Kaplan, S. Kaplan, The Experience of Nature: A Psychological Perspective, Cambridge 1989.
  32. G.N. Bratman i in., „Nature and mental health: An ecosystem service perspective”, Science Advances 2019, t. 5, nr 7, eaax0903; T. Hartig i in., „Nature and health”, Annual Review of Public Health 2014, t. 35, s. 207–228.
  33. G.W. Evans, „The built environment and mental health”, Journal of Urban Health 2003, t. 80, nr 4, s. 536–555.
  34. F. Lederbogen i in., „City living and urban upbringing affect neural social stress processing in humans”, Nature 2011, t. 474, nr 7352, s. 498–501.
  35. O. Newman, Defensible Space: Crime Prevention Through Urban Design, New York 1972.
  36. J. Holt-Lunstad, T.B. Smith, J.B. Layton, „Social relationships and mortality risk: a meta-analytic review”, PLoS Medicine 2010, t. 7, nr 7, e1000316.
  37. Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (t.j. z późn. zm.), art. 20 i art. 33 ust. 2; por. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, „Adaptacja projektu gotowego a obowiązek uzyskania zgody autora”, interpretacja z 13.05.2025.
  38. D. Félix, J.M. Branco, A. Feio, „Temporary housing after disasters: A state of the art survey”, Habitat International 2013, t. 40, s. 136–141.
  39. K. Kajdanek, Suburbanizacja po polsku, Kraków 2012.
  40. A. Kowalewski, J. Mordasewicz, J. Osiatyński, J. Regulski, J. Stępień, P. Śleszyński, Raport o ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce, Warszawa 2013; wybrane fragmenty: Samorząd Terytorialny 2014, nr 4, s. 5–21. Zob. też A. Kowalewski, T. Markowski, P. Śleszyński (red.), Studia nad chaosem przestrzennym, Studia KPZK PAN, t. 182, Warszawa 2018.
  41. F. Springer, Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni, Wołowiec 2013.
  42. R.E. Smith, Prefab Architecture: A Guide to Modular Design and Construction, Hoboken 2010.
  43. C. Davies, The Prefabricated Home, London 2005.

Bibliografia według podejść

Czytelność i townscape

  • Cullen G., The Concise Townscape, London 1971.
  • Lynch K., The Image of the City, Cambridge, MA 1960; wyd. pol. Obraz miasta, przeł. T. Jeleński, Kraków 2011.

Fenomenologia miejsca

  • Casey E.S., The Fate of Place: A Philosophical History, Berkeley 1997.
  • Heidegger M., „Bauen Wohnen Denken” (1951), w: tenże, Vorträge und Aufsätze, Pfullingen 1954, s. 145–162.
  • Norberg-Schulz Ch., Genius Loci: Towards a Phenomenology of Architecture, New York 1980.
  • Relph E., Place and Placelessness, London 1976.

Mimetyczne dopasowanie

  • Brolin B.C., Architecture in Context: Fitting New Buildings with Old, New York 1980.
  • Krier L., Architecture: Choice or Fate, Windsor: Andreas Papadakis 1998.
  • Krier R., Stadtraum in Theorie und Praxis, Stuttgart 1975; wyd. ang. Urban Space, London 1979.

Kontekstualizm, dialog i kolaż

  • Cohen S., „Physical Context/Cultural Context: Including It All”, Oppositions 1974, nr 2, s. 1–39.
  • Karta Wenecka (Międzynarodowa karta konserwacji i restauracji zabytków i miejsc zabytkowych), 1964, art. 9 i 12.
  • Rowe C., Koetter F., Collage City, Cambridge, MA 1978.
  • Schumacher T., „Contextualism: Urban Ideals and Deformations”, Casabella 1971, nr 359–360, s. 79–86.

Regionalizm krytyczny

  • K. Frampton, „Towards a Critical Regionalism: Six Points for an Architecture of Resistance”, w: The Anti-Aesthetic: Essays on Postmodern Culture, red. H. Foster, Bay Press, Port Townsend 1983, s. 16–30.
  • Frampton K., Modern Architecture: A Critical History, wyd. 2, London 1985.
  • Lefaivre L., Tzonis A., Critical Regionalism: Architecture and Identity in a Globalized World, Munich 2003.
  • Tzonis A., Lefaivre L., „The Grid and the Pathway: An Introduction to the Work of Dimitris and Suzana Antonakakis, with Prolegomena to a History of the Culture of Modern Greek Architecture”, „Architecture in Greece” 1981, nr 15, s. 164–178.

Krytyka esencjalizmu miejsca

  • Cresswell T., Place: A Short Introduction, Oxford 2004.
  • Massey D., „A Global Sense of Place”, Marxism Today 1991, t. 38 (czerwiec), s. 24–29.
  • Massey D., For Space, London 2005.

Antykontekstualizm i miasto generyczne

  • Augé M., Non-lieux, Paris 1992; wyd. pol. Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności, przeł. R. Chymkowski, Warszawa 2010.
  • Koolhaas R., „Junkspace”, October 2002, nr 100, s. 175–190.
  • Koolhaas R., Mau B., S,M,L,XL, New York 1995.

Morfologia i typologia: kontekst jako ograniczenia i zasoby

  • Brand S., How Buildings Learn, New York 1994.
  • Caniggia G., Maffei G.L., Composizione architettonica e tipologia edilizia, Venezia 1979.
  • Conzen M.R.G., Alnwick, Northumberland: A Study in Town-Plan Analysis, London 1960.
  • Habraken N.J., The Structure of the Ordinary, Cambridge, MA 1998.
  • Koter M., Geneza układu przestrzennego Łodzi przemysłowej, Warszawa 1969.
  • Kropf K., The Handbook of Urban Morphology, Chichester 2017.
  • Panerai Ph., Castex J., Depaule J.-Ch., Formes urbaines: de l’îlot à la barre, Paris 1977.

Kontekst społeczny i zasoby

  • Jacobs J., The Death and Life of Great American Cities, New York 1961; wyd. pol. Śmierć i życie wielkich miast Ameryki, przeł. Ł. Mojsak, Warszawa 2014.

Polska tradycja ciągłości i swojskości

  • Bielecki Cz., „Ciągłość w architekturze”, Architektura 1978, nr 3–4, s. 26–77.
  • Bielecki Cz., Gra w miasto, Warszawa 1996.
  • Pawłowska K., Idea swojskości miasta, Kraków 2001.

Źródło historyczne pojęcia genius loci

  • Pope A., An Epistle to Lord Burlington, London 1731.

Środowisko zbudowane a zdrowie

  • Boubekri M. i in., „Impact of windows and daylight exposure on overall health and sleep quality of office workers”, Journal of Clinical Sleep Medicine 2014, t. 10, nr 6, s. 603–611.
  • Bratman G.N. i in., „Nature and mental health: An ecosystem service perspective”, Science Advances 2019, t. 5, nr 7, eaax0903.
  • Evans G.W., „The built environment and mental health”, Journal of Urban Health 2003, t. 80, nr 4, s. 536–555.
  • Ewing R. i in., „Relationship between urban sprawl and physical activity, obesity, and morbidity”, American Journal of Health Promotion 2003, t. 18, nr 1, s. 47–57.
  • Fisk W.J., Lei-Gomez Q., Mendell M.J., „Meta-analyses of the associations of respiratory health effects with dampness and mold in homes”, Indoor Air 2007, t. 17, nr 4, s. 284–296.
  • Hartig T. i in., „Nature and health”, Annual Review of Public Health 2014, t. 35, s. 207–228.
  • Holt-Lunstad J., Smith T.B., Layton J.B., „Social relationships and mortality risk: a meta-analytic review”, PLoS Medicine 2010, t. 7, nr 7, e1000316.
  • Kaplan R., Kaplan S., The Experience of Nature: A Psychological Perspective, Cambridge 1989.
  • Kovats R.S., Hajat S., „Heat stress and public health: a critical review”, Annual Review of Public Health 2008, t. 29, s. 41–55.
  • Lederbogen F. i in., „City living and urban upbringing affect neural social stress processing in humans”, Nature 2011, t. 474, nr 7352, s. 498–501.
  • Münzel T., Gori T., Babisch W., Basner M., „Cardiovascular effects of environmental noise exposure”, European Heart Journal 2014, t. 35, nr 13, s. 829–836.
  • Newman O., Defensible Space: Crime Prevention Through Urban Design, New York 1972.
  • Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (t.j. z późn. zm.).
  • Sallis J.F. i in., „Physical activity in relation to urban environments in 14 cities worldwide”, The Lancet 2016, t. 387, nr 10034, s. 2207–2217.
  • Ulrich R.S., „View through a window may influence recovery from surgery”, Science 1984, t. 224, nr 4647, s. 420–421.
  • World Health Organization, Environmental Noise Guidelines for the European Region, Copenhagen 2018.
  • World Health Organization, WHO Global Air Quality Guidelines, Geneva 2021.
  • World Health Organization, WHO Housing and Health Guidelines, Geneva 2018.

Projekty powtarzalne, prefabrykacja i suburbanizacja

  • Davies C., The Prefabricated Home, London 2005.
  • Félix D., Branco J.M., Feio A., „Temporary housing after disasters: A state of the art survey”, Habitat International 2013, t. 40, s. 136–141.
  • Kajdanek K., Suburbanizacja po polsku, Kraków 2012.
  • Kowalewski A., Markowski T., Śleszyński P. (red.), Studia nad chaosem przestrzennym, Studia KPZK PAN, t. 182, Warszawa 2018.
  • Kowalewski A., Mordasewicz J., Osiatyński J., Regulski J., Stępień J., Śleszyński P., Raport o ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce, Warszawa 2013; wybrane fragmenty: Samorząd Terytorialny 2014, nr 4, s. 5–21.
  • Smith R.E., Prefab Architecture: A Guide to Modular Design and Construction, Hoboken 2010.
  • Springer F., Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni, Wołowiec 2013.
  • Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (t.j. z późn. zm.).

Chronimy doliny rzeczne w Łodzi!

Niezmiernie się ucieszyłam. Na tyle, że zmotywowało mnie to do powrotu do pisania. Otóż łódzki Urząd Miasta postanowił chronić doliny rzeczne przed zabudową. Póki co dotyczyć to ma doliny rzeki Sokołówki (gdzie przyjęto wczoraj plan miejscowy), na temat której dyskusje trwają od lat (i większość obiektów które mogły tam zaistnieć już zapewne powstała – wybaczcie mi proszę tę odrobinę sarkazmu). Ale wciąż, niezależnie od wszelkich ale, ta radosna narracja cieszy i należy ją zatem koniecznie odnotować. Tym bardziej, że dyskusje i prace studialne dotyczą również pozostałych łódzkich rzek. I dotyczą już nawet nie tylko i jedynie ochrony ich dolin (niestety zazwyczaj w mniejszym niż większym zakresie) ale nawet w niektórych przypadkach wydobycia koryta na powierzchnię i renaturyzacji. Choćby wybranych fragmentów. 

Obrazek jest “AI generated” – hasło – renaturyzowana dolina rzeki w mieście

Dyskusje na ten temat trwają odkąd sięgam zawodową pamięcią. Już w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przyjętym w 2002 roku ten temat był bardzo mocno obecny. Dyskutowane wtedy były dwa zasięgi ochrony dolin rzecznych – według wariantu hydrologów i według wariantu przyrodników. Oba zdecydowanie obszerniejsze niż obecne tereny wolne od zabudowy wzdłuż łódzkich rzek i strumieni, niegdyś licznych i wartko płynących, obecnie, w większości przypadków poczynając od końca XIX w. lub od początku XX wieku, schowanych pod powierzchnią ziemi i zanieczyszczonych. Wielu łodzian nawet nie wie o ich istnieniu. Nawet jeśli to między innymi ich obecność była jedną z przyczyn lokalizacji w tym miejscu ważnego ośrodka przemysłowego.

Dlaczego doliny rzeczne należy chronić od zabudowy? Od wielu lat zadaję to pytania studentom i zazwyczaj odpowiedź jest znana i dość oczywista – żeby chronić zabudowę i miejską przestrzeń przed zalewaniem, przed podtopieniami czy występowaniem powodzi. Teoretycznie wszyscy to wiemy i rozumiemy. Chociaż mogłoby się zdawać że przypisywanie skutków kataklizmów takich jak powodzie wyłącznie siłom natury również zdaje się być naszą rodzimą specyfiką – ale zostawmy ten sarkazm na boku. Szczęśliwie chociaż firmy ubezpieczeniowe już odkryły, że w sytuacji zmiany klimaty powodzie przestały być zjawiskami sporadycznymi (patrz woda stu czy pięćdziesięcioletnia) i powoli stają się normą – zatem nie należy nieruchomości zlokalizowanych w obniżeniach terenu ubezpieczać przed skutkami zalania. Może to otrzeźwi niektórych nieco bardziej światłych inwestorów i – co może łatwiejsze – nabywców takich, nierzadko okazyjnych, posesji.

Wydawać by się mogło że wszystko w tym temacie już zostało powiedziane, że to takie oczywiste i wszyscy rozumieją. Tymczasem niekoniecznie. Bo w ochronie dolin rzecznych nie chodzi wyłącznie o to że bronimy się przed katastrofalnymi skutkami powodzi. Chronić powinniśmy się również przed zakłóceniami naszego codziennego funkcjonowania, które są bezpośrednią konsekwencją podtopień okolicznych ulic. I znów zdarza mi się dość często pytać studentów co się dzieje w sytuacji cofki (ang. backwater) z kanalizacji deszczowej i skąd się to zjawisko bierze. I wracamy wtedy do szkoły średniej i do prawa Paskala. Kłopot wynika z tego, że doliny rzeczne – będąc odbiornikiem opadów deszczu – pełnią ważną funkcję retencyjną. Jeśli ich pojemność jest niewystarczająca to położone w ich bezpośrednim sąsiedztwie ulice są zalewane. Kanalizacja deszczowa nie ma szans tej wody odebrać. I w konsekwencji auta (autobusy, tramwaje, itd) oraz przechodnie brodzą w wodzie (albo w pośniegowym błocie). Nawet w miastach takich jak Łódź, które nie mają większych rzek i są zlokalizowane na dziale wodnym. W efekcie pojazdy ulegają uszkodzeniom, i podobnie – mieszkańcy cierpią na przeziębienie, grypę, katar, itd. Oraz użytkownicy – niezależnie od sposobu poruszania – nie mogą na czas dotrzeć do celu – pracy, szkoły, na zajęcia rekreacyjne, spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Nasze codzienne życie, a także gospodarcze i społeczne funkcjonowanie miasta ulegają zakłóceniom – i wszystko to generuje przecież koszty. Które ponosimy wszyscy. A kto korzysta? Ano ci nieliczni, którzy coś tam zbudowali, zabetonowali i udało im się szybciutko to niekoniecznie świadomym osobom sprzedać.

Przepraszam za powyższą barwną narrację – ale doświadczenie pokazuje, że tego rodzaju opowieści, które dotykają kwestii sprawiedliwości społecznej zazwyczaj się najlepiej sprzedają i najlepiej trafiają do odbiorców. 

Kolejna ważna kwestia związana z ochroną dolin rzecznych – i w ogóle powiększaniem terenów zielonych, przyrodniczo-czynnych w miastach – wynika z potrzeby zatrzymania wody opadowej możliwie blisko miejsca gdzie ta woda dotyka powierzchni gruntu. Po co? Wydawałoby że unikanie spływu powierzchniowego jest zagadnieniem oczywistym, ale chyba jeszcze sporo czasu (i wody) musi upłynąć abyśmy niczym Fremeni z Diuny Franka Herberta nauczyli się cenić wodę jako dobro ograniczone. Chyba nie ma lepszej narracji ilustrującej te potrzebę niż ta właśnie baśń. 

Fan art of Fremen from Dune in stillsuits
Date
1 March 2022
Source
https://www.youtube.com/watch?v=OgfqHiWx8VM
Author
Astronimation
cytowane za Wikipedia

Moda na ekologię

Przeglądam program Festiwalu Wielu Kultur w Łodzi (na którego liczne i bogate oraz super ciekawe wydarzenia niestety z racji startującego przeziębienia tudzież semestru nie udało mi się wybrać). I znajduję kilka imprez, które koncentrują się na odczuciach zwierząt i ich relacjach z ludźmi. Nasi “bracia mniejsi”, cytując Św. Franciszka, którego Niedzielę właśnie obchodziliśmy, mają swoje odrębne potrzeby o czym często zdarza nam się zapominać.

Z racji postępującej urbanizacji i przekształceń terenów otwartych, naturalnych dostępność obszarów, gdzie zwierzęta (i ekosystemy) mogą/mogły funkcjonować w sposób niezakłócony ulega dramatycznemu zmniejszeniu. Zwierzęta zmuszone są dostosowywać do współegzystowania z człowiekiem i niekoniecznie świetnie się w ludzkich miastach albo w ich bezpośrednim sąsiedztwie odnajdują.

Zdarza mi się czasem wracać w dyskusjach ze studentami do sytuacji rozmowy z bliską krewną, która w czasach gdy sama byłam studentką, przeprowadziła się do niedawno zbudowanego domu pod lasem. I ja po wykładach z ekologii, i co może ważniejsze, pracy w biurze urbanistycznym, w którym tematyka ochrony przyrody była jednym z najważniejszych priorytetów, usiłowałam jej wytłumaczyć, że mieszkanie pod lasem to jest w ogóle szkodliwy pomysł. Wyobraźcie sobie absurd tej sytuacji; taki młodzieńczy idealizm. Oczywiście rzecz spełzła na niczym – nie chciałam się przecież pokłócić.

Zatem pytam czasem studentów dlaczego nie należy budować pod lasem i czy potrafią to przystępnie wytłumaczyć. A najlepiej – dlaczego, dla dobra przyrody – należy pozostawić ją nietkniętą i mieszkać w mieście, nieważne dużym czy małym, ale już zurbanizowanym. 

Zatem dlaczego nie jest “ekologicznie” osiedlać się w terenie otwartym, z dala od cywilizacji?

Tortuosa, CC BY-SA 3.0 http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/, via Wikimedia Commons

Odpowiadając – po pierwsze – chcąc czy nie chcąc miejsce zanieczyszczamy. Pojedyncza inwestycja rzadko jedynie posiada odpowiednią infrastrukturę, szczególnie w zakresie odprowadzania i oczyszczania ścieków. Jeśli zaś jest to zabudowa tania to często niestety oszczędność dotyczy również okresowego opróżniania szamba. Zanieczyszczenie powietrza – bo dom trzeba ogrzać – a pod lasem nie mamy centralnego ogrzewania – to kolejna przyczyna. Zanieczyszczenie hałasem odstrasza zwierzęta, które przenoszą się w bardziej odległe miejsca, uciekają w głąb lasu. Pojedyncza inwestycja pociąga za sobą kolejne. W wyniku eksploatacji zasobów wody gruntowej obniża się lustro wody, co w większej skali zmienia stosunki wodne i wpływa niekorzystnie na lokalną florę. Krajobraz, gleba, lokalna przyroda ulega przekształceniu; w dłuższej perspektywie zmniejsza się bioróżnorodność. 

Podsumowując, co oczywiście jest truizmem, najskuteczniejszą formą ochrony przyrody jest ograniczenie ludzkiej ingerencji. Innymi słowy – ekolodzy nie mieszkają pod lasem ani co gorsza w samym lesie, chyba że ich zawód związany jest bezpośrednio z wykonywaniem czynności tego wymagających – co jednak dość rzadkie.

Let’s rest and let’s read – ISUF2022 memories

This year was a nightmare. My Mum broke her pelvis, and along with her Parkinson’s disease, this has created a series of huge challenges in the life of the whole family. I have been trying to catch up with everything, including the post-ISUF2022 commitments. There are lots of reasons to not catch up.

By the way – ISUF 2022 was a great conference; nobody denies it. We- especially our Office at the Lodz University of Technology (I mean here, the office of the Institute of Architecture and Town Planning) – did substantial organisational work to put all this together. This was a massive challenge because organising a conference in two cities and involving three universities cannot be easy. Not to mention organising parallel online sessions – overnight. I still do not know why we have planned it in such a complicated way. The financing from the Ministry of Science and Education also increased the complexity and put additional bureaucratic endeavours on us.

Nevertheless, the congress was a success – it gathered over 300 scholars from all over the world. Around 150 delegates came to Lodz and Kraków in person – even if this was right after the outbreak of the war in Ukraine and directly after the pandemic. I have included some photographs below in case you have not attended this event (In this collection – credits go to Karolina Hanzl). We are still working on this topic – hopefully, the publications will finally be released. However, this is a series of surprises about how complex and difficult an editing process might be. We are also busy with the post-congress bureaucracy, which will continue until at least next April.

Which means I have less time for other things, including this blog. To the point that this is the first time I am writing about the ISUF2022 conference here. Even if it will be 2024 soon.

I am constantly promising myself not to work during the Christmas break this time (last year, there were ISUF2022 project accountancy issues right before Christmas Eve and some more after and in between holidays ) and to have time to rest and write at least occasionally. In the meantime, the pile of books to read has grown enormously. Similar to the number of items I should finish writing. Please keep your fingers crossed that it eventually comes to completion :-).

Konsultacje społeczne a reforma planowania przestrzennego

Bardzo ciekawa Konferencja szkoleniowa dotycząca obecnej reformy planowania przestrzennego przeprowadzona przez pracowników Ministerstwa Rozwoju i Technologii (część 1 Konferencji, część 2) odpowiedzialnych za przygotowanie rozwiązań znowelizowanej Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Przede wszystkim pełen szacunek dla Zespołu opracowującego przepisy dla ilości zebranego i przeanalizowanego materiału dotyczącego problemów funkcjonowania dotychczas obowiązujących przepisów. I w konsekwencji – metod radzenia sobie z dostrzeżonymi problemami, w tym również natury typowo administracyjnej lub typowymi – i zazwyczaj powszechnie wykorzystywanymi – dziurami w prawie.. Tudzież z regionalizmami systemu planowania, bo tych – z tego co mi wiadomo – również było sporo – co kraj to obyczaj, jak mawia popularne przysłowie.

Szczególnie podobała mi się prezentacja przez P. Roberta Buciaka (dzień 1 Konferencji, od 2:54:31), który z wielkim entuzjazmem opowiadał o proponowanych rozwiązaniach dla konsultacji społecznych. Tym bardziej, że sama od wielu lat o partycypacji społecznej opowiadam studentom i dopracowałam się pewnej metodologii tworzenia scenariuszy partycypacji. Przyjęłam też, już jakiś czas temu, taką zasadę, że najpierw opowiadam studentom jak powinien wyglądać idealny proces partycypacji, a dopiero potem, pod koniec cyklu wykładów, poświęcam jedno lub dwa spotkania obowiązującym, tudzież proponowanym przepisom. Głównie z tego względu, że (niedościgły – niestety) ideał pozostaje niezmienny. Oraz ponieważ dotychczas obowiązujące regulacje nie zajmowały zbyt wiele czasu – z tej prostej przyczyny że były dość ograniczone. Tudzież aby uniknąć konfuzji, jeślibym opowiedziała na początku wykładów coś co na końcu miałoby już zostać zmienione – tyle przez ostatnich 20 lat w okresie obowiązywania Ustawy dyskutowano rozmaitych pomysłów i gotowych projektów jej fundamentalnej zmiany i zastąpienia. Próba opowiadania o tym co być mogłoby ale się nie zdarzyło nie sprzyja racjonalności.

Zatem katalog dostępnych metod partycypacji w obecnej ustawie jest bogaty- co cieszy; konsultacjom społecznym poświęcono osobny rozdział – czyli rzecz jest ważna. Mało tego można też stosować metody inne i zostało to  explicit napisane. Mniej obyci z kwestiami urzędowymi czytelnicy mogą się w tym momencie zdziwić, ale podejście typu – nie jest zapisane w KPA – zatem nie istnieje – czyli “się nie da” – zdarza się niekiedy w rodzimych instytucjach różnego szczebla. Trochę mnie jedynie niepokoją możliwości skracania czy też upraszczania konsultacji w procedurze uproszczonej i w procedurze zintegrowanego planu inwestycyjnego. Może się w praktyce okazać, że rzeczywistość nie będzie tak różowa jak byśmy tego chcieli. Jak wiemy – znajdowanie dziur w przepisach jest niemal naszym sportem narodowym – i w efekcie – w zgodzie z literą prawa – partycypacja społeczna sprowadzona zostanie do uwag do planu. Czas to pokaże.

No I jest jeszcze jedna dość podstawowa rozbieżność pomiędzy prezentowanym przeze mnie podczas wykładów wykresem “idealnego procesu planowania z udziałem społecznym”, a formalną (również obecnie przyjętą) procedurą opracowywania planów. W żadnej z opcji nie zakłada się realizacji dwóch najważniejszych punktów wstępnych, które umożliwiają de facto – współdecydowanie o tym co ma być zaplanowane. Brakuje bowiem: 1. przygotowania do partycypacji, które winno obejmować edukację, angażowanie mieszkańców w zbieranie wiedzy o miejscu, budowanie kapitału społecznego oraz wreszcie samo informowanie, że coś – czyli proces partycypacji – ma się wydarzyć. Np. we Francji w procedurze zones de protection du patrimoine architectural urbain et paysager (ZPPAUP), taka faza wstępna trwa circa rok i dokładnie powyższym celom jest poświęcona. National Charrette Institute wskazuje, że faza wstępna winna trwać od 3 tygodni do circa 6 miesięcy, w zależności od wielkości inwestycji – do osiągnięcia stanu określanego mianem “charrette ready”. Drugim punktem, którego nie ma w nowelizowanej ustawie, a który sobie przykładowo wspomniani wyżej Francuzi wprowadzili istotną zmianą przepisów planistycznych w roku 2000, jest ustalanie założeń opracowania planistycznego wspólnie ze społeczeństwem i na wstępie procedury. W naszych przepisach angażowanie mieszkańców przed opracowaniem dokumentu uwzględnia jedynie zbieranie wniosków oraz nowo wprowadzoną możliwość, że grupa mieszkańców może mieć inicjatywę uchwałodawczą dotyczącą przystąpienia do mpzp. Trzeba pamiętać, że wnioski mogą być, i zazwyczaj są, sprzeczne – stąd potrzebna jest możliwość dyskusji na wstępnym etapie celem wypracowania konsensusu. 

Jeszcze jedna rzecz – ważna bardzo i również dotycząca bezpośrednio partycypacji społecznej – wydaje mi się, że gdzieś po drodze umknęła. W poprzednich wersjach nowelizacji, czy propozycji nowego prawa, dużo się mówiło o potrzebie mediacji, angażowaniu mediatora dla rozwiązywania konfliktów. Teraz tego elementu nie ma, co zaskakuje.

Na pewno jeszcze wrócę do zagadnień wynikających  z reformy planowania. Ciekawa jestem bardzo co obecna nowelizacja przyniesie w praktyce. Póki co cieszę się, że wiedza o metodach partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym, którą przekazuję studentom od wielu lat, może im się w końcu w większym niż dotychczas stopniu przydać w praktyce.

11-listopada czyli o lokalnym patriotyzmie

11 listopada czyli Narodowe Święto Niepodległości zawsze nasuwa mi rozważania na temat istoty patriotyzmu. Za Słownikiem Języka Polskiego: „Patriotyzm to silne przywiązanie, miłość, najczęściej do ojczyzny, poczucie więzi społecznej oraz chęć i gotowość poświęcenia się dla własnego narodu, przy jednoczesnym poszanowaniu innych narodów i ich praw, kultur”.

Bardzo silnie z tym pojęciem kojarzą mi się inne terminy, takie jak społeczeństwo obywatelskie, partycypacja społeczna, czy zasada pomocniczości. I tutaj na myśl przychodzi dwóch Autorów, których wielokrotnie cytowałam pisząc kiedyś (konkretnie przed 2007 rokiem, kiedy pracę obroniłam) własną pracę doktorską o partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym, a mianowicie Prof. Jerzego Regulskiego oraz Ojca Mieczysława Alberta Krąpca. Sylwetki obu Panów są powszechnie znane, Prof. Regulskiego nie trzeba chyba nikomu w Polsce, a szczególnie w Łodzi, nikomu przedstawiać, choćby z tego powodu że przez długi czas w Łodzi pracował. No i mamy przecież Nagrodę im. Jerzego Regulskiego ustanowioną w 2016 roku po Jego śmierci “za wybitne osiągnięcia w kreowaniu ładu przestrzennego zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju oraz za wzmacnianie samorządności terytorialnej”… A nie, chwileczkę. Zapytałam dzisiaj Studentów w ramach wykładów z dwóch przedmiotów wykładowych o partycypacji społecznej, które prowadzę w PŁ czy słyszeli o Prof. Regulskim – i nie słyszeli. Zatem będę im opowiadać, wiedzę trzeba uzupełniać. I tak trochę przygotowując się do myślenia o tychże wykładach ten wpis.

Z książki Samorząd III Rzeczpospolitej J. Regulskiego “Rozwój samorządności ma umożliwić społecznościom lokalnym udział w sprawowaniu władzy, a tym samym spowodować, że władza ta będzie zaspokajać nie tylko aktualne potrzeby mieszkańców, ale również stwarzać warunki rozwoju gospodarczego, cywilizacyjnego i kulturalnego. Społeczności lokalne mają się więc rządzić w możliwie szerokim stopniu samodzielnie. (…)”. Dalej mamy o roli instytucji samorządowych oraz o roli i zadaniach organizacji społecznych, a także o potrzebie kształtowania podmiotowości obywateli. Nie będę opowiadać treści – zdecydowanie tę książkę rekomenduję, każdy z nas powinien do tych zdarzeń wrócić. O sylwetce Profesora bardzo ciekawie opowiada film: https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/sila-przewiercania,335567

Drugą książką którą zdecydowanie polecam na chłodne, jesienne i zimowe wieczory jest “O ludzką politykę” O. Krąpca. Przedsmak tego o czym tam mowa można odnaleźć w wypowiedziach dominikanina – poniżej:

Pociągiem we Wszystkich Świętych

Przypadki poukładały się w taki sposób, że w tym roku wybrałam się na groby sama, co za tym idzie pociągiem – bo najprzyjemniej. Obawiałam się trochę, że będą tłumy, bo przecież Wszystkich Świętych to takie święto, które powoduje, że ludzie wędrują żeby dołączyć do Najbliższych. Do Rodzin, nie zawsze w miejscu zamieszkania. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, było dość pustawo – żeby nie powiedzieć całkiem pusto – szczególnie w pociągach kursujących lokalnie, w bliskim regionie. Zdecydowanie puściej niż kiedy dojeżdżam do pracy w dzień powszedni. Żeby nie być gołosłowną załączam zdjęcia.

Zdecydowanie więcej osób było w pociągu dalekobieżnym – na trasie Ełk – Wrocław, bo większość wyprawy z Łodzi do Sieradza tym pociągiem pokonałam. Podróżni to były najczęściej osoby pojedyncze, bądź podróżujące po dwie osoby. Większych rodzin nie spotkałam. Więcej niż zazwyczaj było osób starszych, często wyjściowo ubranych. Ci chyba mogli, podobnie jak ja podróżować żeby odwiedzić bliskich zmarłych. Trudno mówić o tłoku. W podróży powrotnej – pociągiem regionalnym – napotkałam mniej osób. Pociąg był prawie pusty.

Zastanawiam się z czego ten brak popularności kolei jako metody dotarcia do celu w święto rodzinne, jakim jest Wszystkich Świętych może wynikać. Może rodzinnie jeździmy wyłącznie, albo głównie autem? Może trzeba kolej zaprezentować w większym stopniu jako możliwość, alternatywę dla stania w korku i narażanie się na występy kierowców amatorów – co przy takich okazjach się przecież zdarza. To była w moim przypadku motywacja do wybrania pociągu. Popijając smaczną kawusię mogłam spokojnie przeczytać to co przeczytać należało. I dotarłam na miejsce bez stresu, sporo szybciej i wygodniej niż czymkolwiek innym. Cała podróż na trasie Łódź Fabryczna – Sieradz zajęła mi bagatela 1 godzinę, 9 minut, a z powrotem godzinkę i pół. Nic tylko jeździć pociągiem.

Wieżowiec albo miasto?

Tytułowa alternatywa z pozoru może wydawać się abstrakcyjna. Bo czemu stawiać w opozycji zabudowę wysokościową i zwartą (lub bogatą w przestrzenie zielone) strukturę miejską. Bardzo często jednak tak się dzieje, że zabudowa wysokościowa działając w sposób punktowy dostarcza użytkowników przestrzeni, generując przy okazji wyzwania w postaci choćby zacienienia czy zapotrzebowania na miejsca parkingowe w okolicy. O kłopotach w przypadku sytuacji takich jak ostatnia pandemia, czy spadki napięcia wobec wyzwań zmiany klimatu nie wspominając.

To jest zaledwie jeden możliwy punkt widzenia. Jeśli natomiast zmienimy nieco perspektywę i do kubatury, jakiej dostarcza zabudowa biurowa czy mieszkaniowa podejdziemy nieco inaczej jako do tworzywa budowania miasta (nie wznoszenia pojedynczych wież-pomników na wybranych posesjach), wtedy problem staje się przyczynkiem do rozwiązania lub nawet dosłownie jego częścią. Bo kubatura i użytkownicy przestrzeni są w mieście przecież nieodzowni. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z miejscami takimi jak Plac Zawiszy w Warszawie, gdzie kubatury obecnie brakuje. I ma zaistnieć.

Kubatura jest potrzebna żeby rozwiązać podstawowe problemy tego miejsca, a jest ich niemało. Bardzo ruchliwe i źle na współczesne standardy zorganizowane rondo generuje problemy transportowe, jest niebezpieczne – częste wypadki – i jest zaprzeczeniem wygodnego dla pieszych miejsca, gdzie można przyjemnie poczekać na pociąg. O tym że nie ma nic wspólnego z tytułowym placem nie wspominając. Bliskość węzła (gordyjskiego) transportu kolejowego, który oferuje temu miejscu setki przechodniów generując olbrzymi ruch pieszy, który obsługuje kilka obdrapanych budek i pojedynczy sklep monopolowy na rogu alej Jerozolimskich i Towarowej. Brak wykorzystania potencjału wartościowych obiektów kolejowych – oba budynki dworców są niemal niewidoczne. Brak usług i brak na nie miejsca – bo brakuje ścian miejskiego wnętrza – przyczynia się do zaprzepaszczenia szansy na stworzenie przyjaznej przestrzeni placu. Brakuje też zieleni, a jej rachityczne elementy zlokalizowane są bez możliwości dojścia – pośrodku skrzyżowania. Kolejny problem to gigantyczna przerwa – plac jest jedynym połączeniem pomiędzy Wolą i Ochotą – aż się prosi żeby poszukać połączenia tych dwóch dzielnic poszerzając przejście. Te problemy, które mogą stać się wyzwaniami i w efekcie częścią rozwiązania można długo wymieniać…

I tutaj doszliśmy do sedna sprawy; po raz kolejny chciałabym pokazać studenckie pomysły przekształceń Placu Zawiszy w Warszawie – (tutaj pomysły wcześniejsze 2020/21). Prezentowane projekty powstały w ramach zajęć kursu mgr. Architecture for the Society of Knowledge na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej w ramach przedmiotu Urban Planning. Dużą pomocą w ramach pracy nad projektem okazał się przegląd w połowie semestru, w ramach którego krytykowali nas: Andries Gürse – szef firmy We Love the City z Rotterdamu, Prof. Mirko Guaralda z Queensland University of Technology w Brisbaine, Lia Maria Bezerra z firmy Broadway Malyan i Annika Lundkvist reprezentująca bardzo prężnie rozwijającą się sieć Global Walkability Correspondents Network. Bardzo dziękujemy!

Własne prace projektowe firm We Love the City – między innymi przekształcenia w rejonie stacji kolejowej Amstel w Amsterdamie (włacznie z przebudową samego dworca) oraz Broadway Malyan dotyczyły podobnych tematów i stały się dla młodych architektów inspiracją. Liczymy że nasze pomysły zainspirują i będą użyteczne dla Kolegów ze stołecznego Ratusza.

Serdecznie zapraszamy do oglądania.

Praca 1. Let’s meet at Zawiszy Square przez: Julia Gromny, Ewa Loos, Łukasz Rossa

Więcej: https://zawiszysquarecom.wordpress.com/
Studenci o swoim projekcie.

Praca 2. Come and stay and Zawiszy Square: Enhancing Visitor Experience and Local Engagement for Sustainable Urban Development, przez: Barbara Koch, Siergii Protsan, Magdalena Kijewska

Więcej: https://urbanplanningplaczawiszy.wordpress.com/
Studenci o swoim projekcie.

Praca 3. Zawiszy Square Connects, przez: Sasha Słomczyński, Joanna Tokarska, Blerona Cakaj

Więcej: https://urbanplanningpw.wordpress.com/
Studentki o swoim projekcie.

Praca 4. Walk me home, przez: Shafee Monaff, Anastasiia Makarevych, Alberto Barbero

Więcej: https://urban-walk-me-home-plac-artura-zawiszy-.brick.site/
Studenci o swoim projekcie.

Modlitwa Urbanisty

W odpowiedzi na prośbę Piotra Abramczyka z LSM Polska – Światowego Ruchu Katolików na rzecz Środowiska napisałam ostatnio coś na kształt Modlitwy Urbanisty. Dzielę się z Wami – może okaże się przydatna dla kogoś jeszcze poza mną samą. W oczywisty sposób inspiracji oraz źródeł dla tego króciutkiego Tekstu należy poszukiwać w Papieskiej Encyklice Laudato Si – do lektury której gorąco zachęcam.

Boże chroń nas, jesteśmy Twoi, chcemy z Tobą zbawiać świat!

Obdarz nas umiejętnością opieki nad środowiskiem, które zostało nam powierzone na krótki czas, tak abyśmy mogli je przekazać nienaruszone naszym dzieciom i wnukom,

Pozwól nam się ogrzać zimą bez narażania zasobów przyrody,

Pozwól nam brać z Ciebie przykład i wykorzystywać surowce, w tym paliwa kopalne na Twoje podobieństwo – dla Tworzenia, miast je bezpowrotnie niszczyć,

Pomóż nam zmienić istniejący model konsumpcji w bardziej racjonalne wykorzystanie zasobów,

Spraw byśmy umieli się dzielić i wspólnie budować naszą codzienność,

Spraw by chęć zysku i bogacenia się nie kierowała myślami rządzących,

Daj im umiejętność negocjacji, tak aby dobro ludzi i wszystkich stworzeń było ważniejsze od woli wygranej i walki,

Obdarz polityków darem opierania się pokusom dominacji i władzy, podaruj im umiejętność służenia, dla sprawiedliwego zaspokojenia potrzeb wszystkich, w tym tych najuboższych,

Spraw abyśmy nauczyli się oszczędzać, po to aby dla wszystkich starczyło,

Zmień nasze wakacyjne marzenia i aspiracje w chęć podziwiania przyrody niekoniecznie odległej i doceniania piękna lokalnych wspaniałości, tak abyśmy chcieli mniej ale jednocześnie więcej dla piękna ducha i budowania wspólnoty,

Daj nam umiejętność cieszenia się małym i bliskim, bez dalekich podróży bez koniecznego powodu,

Spraw abyśmy nauczyli się obcować z przyrodą bez pozostawiania po sobie śmieci i zaśmiecania krajobrazu chaotycznie wznoszonymi budowlami,

Naucz nas współżyć w mieście, we wspólnocie, i pozostawiać tereny naturalne dla stworzenia, produkcji żywności i energii i rekreacji,

Oszczędź nas od konsekwencji naszych własnych działań w postaci gwałtownych zjawisk atmosferycznych na skutek zmiany klimatu, daj nam mądrość i roztropność abyśmy zaprzestali kontynuacji tychże działań,

Naucz nas chcieć mniej, doceniać to co już mamy i tym mądrze gospodarować,

Naucz nas skromności w zajmowaniu przestrzeni, pozwól aby nasza skromność manifestowała się w chęci poruszania się wolniej i czucia i widzenia więcej,

Zabierz od nas lęk przed otwarciem się na innych w pociągu, tramwaju, autobusie, na rowerze i na chodniku. Pozwól nam cieszyć się duchem miasta i bliskością innych ludzi,

Pozwól nam spotkać innych ludzi poprzez możliwość wspólnego siedzenia na ławce i podziwiania piękna starodrzewu, Naucz nas dbać o zieleń która została nam powierzona.

Zabierz Panie od nas odwieczny lęk przed potęgą natury, zamiast tego podaruj nam umiejętność dbania o rośliny, zwierzęta, ptaki, insekty i ich bioróżnorodność,

Naucz nas kochać i opiekować się naszymi mniejszymi braćmi i pozwól nam współżyć, także w miastach,

Naucz nas nie jeść naszych braci i wykorzystywać inne pokarmy dla zaspokojenia naszych życiowych potrzeb i zachowania zdrowia,

Naucz nas opieki nad stworzeniem!

Boże chroń nas, jesteśmy Twoi, chcemy z Tobą zbawiać świat!

Cena spektaklu albo nauczmy się dzielić – czyli od konsumeryzmu po idee wymiany

Jak Cię widzą tak Cię piszą – to stare przysłowie jest bardzo mocno zakorzenione w naszych rodzimych realiach również współcześnie. Bynajmniej nie nawołując do ignorowania kwestii wizerunku – bo to między innymi sposób wyrażenia naszego stosunku do innych osób w konkretnych sytuacjach społecznych, nie wspominając o potrzebie dostosowania się do wykonywanych aktywności, itd. Jednak mamy z tym stwierdzeniem trochę problem – jako że współczesna kultura konsumeryzmu doprowadziła do wynaturzenia tego powszechnego prawa, narzucając na nas wszystkich wymóg podążania za modą. Oczywiście nie wszyscy się temu wymaganiu ślepo poddają, jednak problem pozostaje. 

Jak twierdzą Christiana Figueres i Tom Rivett-Carnac, uważani za twórców porozumienia paryskiego z 2015 roku, przemysł modowy generuje ogromny ślad węglowy – circa 10% globalnej emisji. Produkcja tekstyliów jest drugą po produkcji ropy gałęzią przemysłu pod względem zanieczyszczenia środowiska. Wraz ze wzrostem konsumpcji i rozwojem mody fast fashion te wskaźniki mogą jeszcze wzrosnąć. Moda jest jednym z najważniejszych elementów budowania wizerunku, obok zakupów produktów typu pojazdy – motocykle, samochody, obok miejsca zamieszkania i urządzeń i gadżetów elektronicznych. W społeczeństwie spektaklu, o którym pisał już Guy Debord w latach 70-tych ubiegłego stulecia definiujemy się poprzez przedmioty. Skądinąd doskonała ilustracja głównych tez tej niedużej książeczki – jakże nadal aktualnej.

Okładka książki Guy’a Debord The Society of the Spectacle 1967

Oczywiście nie wszyscy, bywają wyjątki i współczesna złożoność postaw i wątków kulturowych uwzględnia również całkiem odmienne postawy, ale zaprzeczenie kulturze konsumeryzmu wymaga daleko idącej samoświadomości i bywa rzadko spotykane. O ile oczywiście nie wynika np. z niedostatku, czy wręcz ubóstwa, a co za tym idzie braku możliwości konsumowania. Wtedy jednak może być niedoścignionym marzeniem , ideałem – co też bynajmniej nie jest dobrą prognozą na przyszłość.

Kultura konsumeryzmu stoi w sprzeczności do współcześnie propagowanych modeli takich jak ekonomia cyrkularna, zakładająca wielokrotne wykorzystanie przedmiotów, ograniczenie spożycia dóbr materialnych, ich recycling lub ponowne wykorzystanie.

Zaprzeczenie tego trendu w świecie produkcji odzieży owszem upowszechnia się w tempie bardzo szybkim za sprawą second-handów, wymiany odzieży, popularności ubrań wykonywanych samodzielnie – patrz liczne grupy osób dziergających, ale nadal jest to bardzo niewiele w porównaniu do wpływu reklamy, która skłania tłumy do wydawania pieniędzy na np. niepotrzebne ubrania i gadżety aby tylko podążać za modą. Budżety tych ostatnich są tak ogromne, że pojedyncza osoba musi wykazać się nie lada silną wolą aby nigdy nie poddać się ich presji. I nie zostać klientem, wydając pieniądze pod wpływem impulsu, na rzeczy, które niekoniecznie są nam potrzebne. Oraz takie, które nie są dobrze przemyślanym i świadomym zakupem.

Świadomość możliwości wykorzystania rzeczy używanych stała się trendem samym w sobie. Nikt się już nie wstydzi, że nosi rzeczy używane (przynajmniej wśród osób mi osobiście znanych nie ma chyba nikogo takiego). Od dłuższego czasu prowadzę tego typu rozmowy z własną Córką, która po ukończeniu kierunku Projektowanie ubioru w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych zdecydowanie odmawia przykładania ręki do wytwarzania nowych ubrań właśnie ze względów ekologicznych. I jest moim guru i przewodnikiem po świecie doboru ubrań i korzystania z rzeczy używanych. Nota bene – zapalona malarka oraz świetny fotograf i projektant kostiumów. Portfolio tych ostatnich aktywności niebawem. Pod jej wpływem czuję się absolutnie nie na miejscu, kiedy miałabym kupić coś całkiem nowego. A jeśli już – to przynajmniej staram się te zakupowe decyzje podejmować na skutek rzeczywistej potrzeby. I wybierać rzeczy praktyczne, które mi się nie znudzą i będą przydatne przez dłuższy czas. Z rozmów ze znajomymi Mamami taka postawa (i doświadczenia) nie jest bynajmniej odosobniona. Skądinąd – w czasie nadciągającego milowymi krokami kryzysu – może okazać się nadzwyczaj praktyczna. 

Niezależnie od stacjonarnych second-handów, czy internetowych sklepów z używaną odzieżą, w których można nabyć importy z Europy zachodniej, sporo jest też ostatnio grup pozwalających na wymianę ciuchów czy miejsc gdzie odbywa się sprzedaż garażowa. Albo grup internetowych gdzie można rzeczy odsprzedać/odkupić/oddać za darmo. Nikogo już to nie dziwi – znów – w kręgu osób w którym funkcjonuję, bo może nie jest to ogólnie oczywiste. 

W ten trend wpisuje się najnowsza inicjatywa zaproponowana przez Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska, która ma za zadanie uczcić Niedzielę św. Franciszka w tym roku obchodzoną pod hasłem “Mniej znaczy więcej. Radość z dzielenia”. Jednym z elementów tej akcji m obok popularyzacji ekologii integralnej, zgodnie z Encykliką Laudato Si opublikowaną w 2015 roku przez Papieża Franciszka, jest organizacja w parafiach tzw. Podzielnika – czyli miejsca, sali, pomieszczenia gdzie parafianie mogą dzielić się i wymieniać konkretnymi rzeczami. Przy czym – ja tutaj o ubraniach jako że podejrzewam że akurat ubraniami przyjdzię się wymieniać najłatwiej. Zresztą takie tradycje pod egidą Caritas już wcześniej były przez polski Kościół organizowane – bardziej jako działania typowo charytatywne. Pomysł szczytny i z pewnością wart wsparcia, tym bardziej że dostępność parafii i patronat Konferencji Episkopatu Polski nadaje działaniu możliwość stania się stałym elementem polskiego krajobrazu/sceny wymiany rzeczy. I tym samym może pozwoli dotrzeć z tego rodzaju pomysłami do tych osób, które dotąd nie miały do czynienia z ideami gospodarki cyrkularnej  – niekiedy uznając je za jakieś lewicujące wymysły czy kolejne nowinki/pomysły młodych (czytaj nie bardzo dojrzałych) ludzi. Ufam że się przyjmie i trzymam kciuki.